piątek, 4 listopada 2016

Kilka słów i widoków na jesienne wieczory

Naszła mnie ochota, żeby podzielić się dzisiaj czymś innym - w końcu po co zamykać tego bloga w konkretnej szufladce. Niżej przedstawiam kilka książek i seriali, które zapełniały mi ostatnio czas między podróżowaniem i udawaniem, że piszę pracę magisterską. :)



Jessie Burton - The Muse

Znalezione obrazy dla zapytania jessie burton the muse
                                                     Spacerując latem po Edynburgu dość regularnie przekraczaliśmy próg księgarni Waterstones. Znikaliśmy między półkami i tworzyliśmy sobie listy książek do przeczytania. W przypadku książki The Muse padłam ofiarą przepięknej okładki. Wzięłam ją kilka razy do ręki, przekartkowałam, przeczytałam opis na tylnej okładce i odłożyłam próbując się przekonać, że nie będę miała na nią miejsca w bagażu. Kilka wieczorów później weszłam na stronę Amazona i zamówiłam ją jednym kliknięciem na Kindle'a przechytrzając tym sposobem ograniczony rozmiar mojej walizki. Książka łączy w sobie dwa wątki - jednym z nich są losy młodej dziewczyny z Trinidadu, która w latach 60tych przyjeżdża do Londynu i próbuje stanąć na nogi dostając pracę w galerii. Po pewnym czasie do tejże galerii trafia tajemniczy obraz prowadząc całą historię do drugiego wątku dziejącego się w latach 30tych w Hiszpanii. Zawsze lubiłam książki łączące w sobie dwie osie czasu, które z każdą kolejną stroną wyjaśniają na czym polega ich powiązanie. Odrobina sytuacji społecznej w Londynie z lat 60tych, trochę hiszpańskiego ciepła, przewijająca się sztuka, kilka mniejszych wątków romantycznych i jak to zwykle bywa - łamiąca serce prawda odkryta pod koniec książki. Sama w sobie może nie jest górnolotnym arcydziełem, ale zdecydowanie ma "to coś" co sprawiało, że codziennie po pracy wracałam do mieszkania z myślą o tym, że będę czytać, czytać, czytać... :)






Ian Rankin - Knots and Crosses


634407
Detektyw Rebus, niegdyś służący w brytyjskim Special Air Service, mieszka teraz w Edynburgu chowając się przed wspomnieniami w jednym z dziesiątek szkockich pubów pijąc stanowczo za dużo i paląc bezmyślnie papierosa za papierosem. W mieście od jakiegoś czasu giną dziewczynki porywane przez seryjnego mordercę rozpoznawalnego przez użycie sznurów z supłami. Anonimowe listy zawierające skrzyżowane zapałki i małe supły początkowo irytują detektywa, w pewnym momencie zdaje sobie jednak sprawę z tego, że mogą mieć coś wspólnego ze zniknięciami dzieci. W przypływie paniki Rebus odkrywa, że jego córka może być następną ofiarą mordercy, a podawane mu pod nos podpowiedzi mogą pomóc ją znaleźć. Ian Rankin jest szkockim pisarzem mieszkającym obecnie w Edynburgu. Jest nieodłączną częścią miasta, której przy odrobinie zainteresowania literaturą nie da się nie zauważyć. Opisuje budynki, ulice, sklepy i fastfoody, które istnieją. Ma nawet swój ulubiony pub, The Oxford Bar, który umiejscawia również na stronach swoich książek. O Rankinie wspomniała mi mama na samym początku mojej przygody z Edynburgiem. W trakcie czytania tej książki szwendałam się po mieście śladami Rebusa, chodząc ulicami, skrótami, placami, które były opisane w książce. Supełki i krzyżyki są klasycznym kryminałem, po którym mijając ludzi na ulicy przez chwilę zastanawiałam się czy nie są seryjnymi mordercami... :)






Nick Cave - The Sick Bag Song




Nick Cave jest trochę dziwny. Zbyt mroczny, zbyt niezrozumiały, lekko niepokojący. Jednak gdy za oknem pada deszcz, w głowie nieco się chmurzy a nastrój robi się bardziej literacki niż zwykle, przychodzi czas na słuchanie Cave'a. Inaczej odbieram jego teksty w zależności od nastroju. Czasem znajduję zdanie, które mnie momentalnie zachwyca. Czasem czytam i czytam nie rozumiejąc w najmniejszym stopniu co autor miał na myśli. The Sick Bag Song jest najzwyczajniejszym na świecie zbiorem zapisków na jednorazowych torbach papierowych, które pierwotnie miały spełnić swoje przeznaczenie w przypadku choroby lokomocyjnej, udało im się jednak pochłonąć nieco głębsze znaczenia i wartości. Wszystkie zostały zapisane w trakcie trasy koncertowej po Ameryce. Jest to typowy zbiór opowiadań na jedno posiedzenie. Trochę nie wiadomo o co chodzi, trochę kiwam głową bo wiem, że Cave, że sztuka niezrozumiana, artyzm i smutek, a trochę się zachwycam myślą, zdaniem i autorem.  






Sławomir Mrożek - Na pełnym morzu






Mała tratwa, pełne morze, trzej rozbitkowie, kogoś trzeba zjeść. Jednoaktowa sztuka Mrożka zawiera wszystko, co można w Mrożku pokochać. Trzej bohaterowie próbują znaleźć sposób na wybranie osoby do zjedzenia, każdy wygłasza przemówienie na temat tego, że to nie powinien być on, w końcu głosują lecz głosowanie zostaje unieważnione z powodu niezgadzającej się liczby czterech głosów. Ostatecznie dwóch rozbitków próbuje wywrzeć presję na trzecim, żeby zgodził się zostać zjedzony. Niepoprawne, pochłaniające, typowe dla Mrożka - przyjemny sposób na spędzenie jednego wieczoru. :)


Olivia Rivers - Tone Deaf

Znalezione obrazy dla zapytania tone deaf olivia

Jego świat jest muzyką. Jej świat jest cichy. - to opis, który zachęcił mnie do sięgnięcia po tą książkę. Oczywiście nie wspominając o okładce, na którą wpadłam wcześniej przeglądając Instagrama. Nie ma co udawać, tak samo jak przychodzi czas na obejrzenie lekkiego filmu, tak i czasami potrzebuję lekkiej książki. Z nastolatkowego romantyzmu trudno wyrosnąć na dobre, więc książka, która łączy w sobie muzykę, przystojnego chłopaka z gitarą, nienaturalną liczbę negatywnych czynników i kompletnie głuchą dziewczynę, która przez przypadek ląduje na koncercie odczuwając jedynie wibrujący bas jest czymś co delikatnie mnie przyciągało. Z racji tego, że cały zeszły tydzień i tak siedziałam w domu ze skręconą kostką pozwoliłam sobie pochłonąć tą książkę w dwóch kęsach. Niby się nie angażowałam, niby wiem, że takie to głupiutkie i leciutkie ale warknęłam na Oskara całkiem poważnie gdy coś ode mnie chciał akurat kiedy docierałam w książce do momentu pierwszego pocałunku. No cóż... czasami potrzeba czegoś co poprawi nastrój wzbudzając najróżniejsze emocje. :)






The Fall 


The Fall jest  serialem psychologicznym, którego akcja toczy się w Belfaście skupiając się na dwóch centralnych postaciach - seryjnym mordercy, granym przez Jamiego Dornana, oraz pani inspektor graną przez Gillian Anderson. Pomijając naprawdę dobry kryminalny scenariusz, to, moim zdaniem, najlepszą częścią tej produkcji jest Dornan. Odstawiając całkiem na bok dość wątpliwą sławę uzyskaną dzięki roli w 50 twarzy Grey'a, w tym serialu można zobaczyć niesamowicie utalentowanego i inteligentnego  aktora w pełnym rozkwicie. Myślę, że gdyby nie tak imponująca i wiarygodna rola, to serial z pewnością nie byłby aż tak dobry. 








Victoria

Znalezione obrazy dla zapytania victoria bbc
Serial w bardzo luźny sposób przedstawia losy młodej, jeszcze szczęśliwej i uroczej Wiktorii od czasu wstąpienia na tron do pierwszych momentów po ślubie z księciem Albertem. Victoria jest zdecydowanie bardziej nastawiona na zachwycone wątkami romantycznymi młode dziewczyny niż na osoby szukające historycznych faktów, co nie zmienia tego, że przyjemnie i lekko się ją ogląda. Troszkę zbyt głupiutko przedstawiona Wiktoria, nieco przerysowane i nadużyte motywy romantyczne, znaczne pominięcie rzeczy faktycznie historycznie istotnych ale i tak... czekałam na każdy odcinek z wielką niecierpliwością. :)

Black Mirror







Znalezione obrazy dla zapytania black mirror
Black Mirror w tej chwili składa się już z trzech sezonów. Każdy odcinek opowiada inną historię opartą na niefortunnym rozwoju cywilizacji, pokazując różne sytuacje społeczne, do których może dojść jeśli nic się nie zmieni. Może to być zbyt duży wpływ technologii na życie, czy też wielka potrzeba bycia akceptowanym przez maniakalne zbieranie lajków, Jest to jeden z tych seriali, po obejrzeniu którego zastanawiam się co tak właściwie wyprawiam z własnym życiem. Co jest nie w porządku, co rozwija się w złą stronę, nad czym lepiej zapanować. Serial ma oczywiście odcinki lepsze i słabsze ale bez wątpienia pozostawia jedną reakcję: wow....








niedziela, 25 września 2016

Highlands


Na wspomnienia składa się bardzo dużo czynników - szelest kurtki przeciwdeszczowej leżącej na kolanach, zapach szamponu, którym umyłam rano włosy, suche skarpetki i buty włożone na przemoczone wcześniej po krótkim spacerze przez łąkę stopy, delikatny dotyk wiatru muskającego twarz, czy odgłos pociągu, który widzicie na zdjęciu. Nasz trzydniowy wyjazd był przepełniony magią, która z każdym dniem zapadania się coraz głębiej w sferę wspomnień wciąż przybiera na mocy. Mieliśmy ogromne szczęście, że Craig zgodził się pokazać nam kawałek Szkocji - sam robił praktycznie wszystko, od zaplanowania całego wyjazdu, poprzez prowadzenie samochodu aż do puszczania muzyki do wieczornego piwka nad jeziorem. Kilka dni temu dostałam od niego spis wykonawców i zespołów, które puszczał nam w trakcie wycieczki. Razem z dźwiękami wrócił do mnie wilgotny zapach gór i dotyk gałęzi muskających nogi w trakcie przeciskania się przez wąską leśną ścieżkę. 




środa, 16 marca 2016

Oslo


Weekend w Oslo był moim najmniej fotograficznym wyjazdem w życiu. Nie wiem czy to z winy niskiej temperatury i mojej ciepłolubności czy coraz większej wybredności w wybieraniu fotografowanych miejsc. Nie jestem zadowolona z ani jednego zdjęcia, więc dzisiejszy wpis oprę głównie na słowach. Kilkoro z was pytało mnie o Oslo, więc mam nadzieję, że poniższym wpisem nieco Wam rozjaśnię w głowach. Niby to były tylko dwa dni i jakiś czas czytania na ten temat ale jednak sporo dało się zauważyć. :)

niedziela, 10 stycznia 2016

6 loves in Edinburgh



Pierwsze litery tego wpisu wypełniły mój ekran już pół roku temu. W trakcie pisania rozkojarzyłam się i wyszłam bez celu na ulice Edynburga. Pisałam, że emocje trochę opadły, że umysł i ciało oswoiły się z codzienną pracą i zwiedzaniem a folder ze zdjęciami zdążył się już wypełnić. Pamiętam jak patrząc na zdjęcia stwierdziłam, że wychodzę, że muszę iść zobaczyć jeszcze raz, poczuć jeszcze raz, zachwycić się i zakochać się jeszcze raz. Myślę, że teraz dojrzałam do zapisania kilku myśli więcej. Szkocja była moim marzeniem. Oczywiście. Wraz z nauką języka i kultury apetyt na Wielką Brytanię rósł z każdym miesiącem. Plan wyjazdu skrystalizował się wiosną,  na początku lipca obroniliśmy licencjat i jak na prawdziwego filologa przystało nareszcie przyjechaliśmy do Szkocji..... harować jak dzikie woły. W samym Edynburgu udało się nam spędzić 6 tygodni, potem pozwoliliśmy sobie na wisienkę na torcie całego wyjazdu - ale o tym już w innym wpisie. Czy było warto? Zobaczcie sami! Poniżej 6 moich miłości  i zauroczeń sprawiających, że Edynburg stał się najcudowniejszym miejscem, jakie kiedykolwiek widziałam :)


środa, 1 lipca 2015

Skaut bez ogniska


   Wiecie czym jest skauting? Do tej pory też myślałam, że dotyczy to jedynie grupki dzieciaków skaczących dookoła ogniska i ubranych w identyczne mundurki z kolorowymi apaszkami na szyjach. Potem pojawiło się 42 do szczęścia. Kilka rozmów, kontakt, setki zdjęć i sporo nowych gadających głów. Między innymi pojawił się Łukasz, pojawiła się herbata, muzyka, wino, gadu gadu, gadu gadu i nagle okazuje się, że skauting nie ma tylko jednego znaczenia. W momencie kiedy człowiek już myśli, że wie wszystko. Koniec końców okazało się, że Łukasz jest osobą zajmującą się wyłapywaniem utalentowanych piłkarzy mających perspektywę na odniesienie sukcesu w przyszłości. Jest skautem bez pasiastej apaszki na szyi i bez ogniska. Na portrety, które mógłby wykorzystać w zawodzie umawialiśmy się od ponad dwóch miesięcy. Jest to kolejna osoba, której na 100% nie da się zrobić fajnego zdjęcia, która się nigdy przenigdy nie uśmiecha i, która na bank wyjdzie źle, popsuje obiektyw i spowoduje wszelkie inne możliwe fotograficzne katastrofy. Patrzę na te zdjęcia i z całą sympatią i szerokim uśmiechem mówię Łukaszowi:
" a nie mówiłam, że dam radę?"
Aparat przetrwał bez najmniejszego uszczerbku, a ja jestem bogatsza o kolejną portretowaną twarz. 
 Zapraszam do obejrzenia reszty kadrów! :)


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Almighty Freestyle Wear



W zeszłym tygodniu miałam przyjemność współpracować z firmą Almighty Freestyle Wear. Wśród niewyobrażalnego zamieszania związanego z sesją, zatwierdzaniem pracy licencjackiej, ustalaniem obrony i planowaniem prawie 2-miesięcznego wyjazdu znalazłam chwilę na fotografowanie cudownej pary ludzi, którym zdjęcia właściwie robią się same. Zdjęcia zostały wykonane Nikonem D90 z obiektywem Nikkor 50 mm f/1.8. Od momentu wykonania tej sesji jasny obiektyw stałoogniskowy stał się priorytetem na mojej liście rzeczy do kupienia. Mimo całego uroku manualnego obiektywu Helios-44M-4, Nikkorowa 50'tka zdecydowanie wygrywa tak prostym ułatwieniem, jakim jest automatyczne łapanie ostrości. Po raz pierwszy w życiu robiłam zdjęcia tak jasnym obiektywem, dlatego przez dobrą chwilę uczyłam się na nim totalnych podstaw gubiąc ostrość przy maksymalnym otwarciu przesłony itp. Wszystkie te rzeczy dla profesjonalnych fotografów są totalnie śmieszną błahostką ale czuję, że zrobiłam maleńki krok do przodu. Krok do kroczku, krok do kroczku i jeszcze może coś ze mnie wyrośnie... Zachęcam do przeglądania zdjęć. wytykania błędów i udzielania wszelkich porad, które coś mi pomogą. :)

wtorek, 2 czerwca 2015

The White Stripes


Białe paski, zepsuty obiektyw, spontaniczny spacer i nareszcie Agnieszka, którą pytałam o zdjęcia po raz pierwszy dobre kilka lat temu. Rozczochrane włosy, popołudniowe słońce na Kazimierzu i ręczne łapanie ostrości. Z lekkim opóźnieniem czasowym pokazuję cudowną Agę! :)

You got a reaction, didn't you?


środa, 20 maja 2015

Music is your special friend


Ludzie słuchający muzyki dzielą się na kilka grup. Są tacy, którym ona po prostu nie przeszkadza i przyjemnie umila czas. Są też tacy, których kilka dźwięków potrafi uratować i podnieść na nogi nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Brzmi patetycznie. Trudno. 


czwartek, 14 maja 2015

Hey babe, take a walk on the wild side



Słońce prześwitujące przez gałęzie, wiewiórki skaczące po drzewach i zapach świeżo skoszonej trawy. W mieście wygodnie rozgościł się już maj zalewając parki i ulice na zmianę gorącymi promieniami i chłodnym deszczem. Siedząc na kocu obserwujemy Biggie tarzającą się w trawie i opowiadamy sobie poprzednie 10 lat życia, bo mniej więcej wtedy rozmawiałyśmy po raz ostatni dłużej niż kilka chwil. Spotkanie kończy się po wielu godzinach, kilku szczeknięciach, ponad dwudziestu zdjęciach  i dwóch piwach. Wracam do domu z torbą fotograficzną przewieszoną przez ramię i zastanawiam się ile totalnie różnych żyć zdążyłam już przeżyć. Jak miło, jakże niesamowicie miło jest spotkać czasem kogoś z poprzedniego życia i odkryć, że słowa samodzielnie  i bez wysiłku przepływają między dwoma stronami knajpianego stolika. Mimo tego, że rozmawiają dwie zupełnie inne osoby niż 10 lat temu powietrze jest lekkie i swobodne, a uśmiechy i spojrzenia rozumiejące się bez użycia dźwięków i liter. Dziś kilka zdjęć Karoliny z przeuroczym psem, lekki dotyk poprzedniego życia w czwartkowe popołudnie.


niedziela, 3 maja 2015

On mówi to!


Przechodząc przez pasy w drodze na spotkanie z Andrzejem pomyślałam, że pokroję go na 4 części. Myśl o ćwiartowaniu jako czymś potencjalnie ciekawym na zdjęciach dodała mi otuchy i typowy stres przedzdjęciowy zniknął już przed spotkaniem. Po kilku chwilach rozmowy przypomniałam sobie, że Andrzej jest przecież... Andrzejem, więc cały delikatny stres związany z kontaktem 1vs.1 całkowicie wyparował. Portretowanie ludzi, to nie tylko portretowanie ale również szansa na zobaczenie drugiego człowieka i nauczenie się czegoś. Andrzej jest jedną z tych osób, przy której po pewnym czasie trwającej rozmowy przebywa się w pozytywnej chmurce przeczucia, że wszystko jest możliwe. Mam wrażenie, że akcja 42 do szczęścia, dzięki której się poznaliśmy, jest złożona głównie z takich osób. Andrzej prowadzi szkolenia dla osób fizycznych i  firm związane z usprawnianiem działania i public speakingiem, więc tym razem robienie zdjęć polegało na moim użalaniu się, że panikuję przed wszelkimi przemówieniami publicznymi w momencie gdy spotykam się ze ścianą ludzi patrzącą prosto na mnie. Słuchał mnie, w między czasie kilka razy spojrzał w obiektyw, rozmowę przerywał dźwięk migawki, po czym odpowiadał na moje pytania. Z mojego punktu widzenia  zdjęcia ostatecznie stały się jedynie produktem ubocznym przesympatycznego spotkania. Niesamowicie cieszę się z tej sesji również dlatego, że w końcu, po długiej przerwie, na moich zdjęciach pojawił się facet, co zachęciło też kilku innych do napisania do mnie i umówienia się na portretowanie.
  Fotografia portretowa nie jest tylko dla kobiet, piszcie, odzywajcie się i twórzmy coś fajnego z każdym, kto tylko ma na to ochotę! :)

 Andrzej prowadzi stronę Ja mówię TO , którą można również śledzić na facebooku i na której można przeczytać o nim znacznie więcej - zdecydowanie warto! Niżej znajdziecie kilka zdjęć z naszego czwartkowego spotkania. :)

wtorek, 28 kwietnia 2015

Cracovia Maraton


Od maratonu minął już ponad tydzień. Zakwasy biegaczy dawno zniknęły a ich miejsce zajęły nowe plany startowe. Dziś w końcu pokażę kilka moich zdjęć pokazujących jak to wszystko wyglądało z punktu widzenia osoby nie biegającej... aż tyle. :)

piątek, 17 kwietnia 2015

Ostatnia prosta



Czas zacząć weekend, na który czekaliśmy od dawna! Dziś startuje cykl krakowskich biegów, w których będzie można spotkać całą naszą ekipę biegnącą lub zbierającą do puszek pieniądze na protezę dla Piotrka. Na stadionie Wisły przy punktach odbiorów pakietów startowych postawiliśmy wczoraj zielone stoisko 42 do szczęścia, które będzie można odwiedzać aż do sobotniego popołudnia. A tymczasem... a tymczasem dziś wieczorem odbędzie się Bieg Nocny! Dwa miesiące temu przy piwie założyliśmy się w kilka osób, że przebiegniemy razem te 10 km. Dziś o 20:30 na starcie staną między innymi mój brat, chłopak i dwie przyjaciółki. Zagryzam zęby ze złości na zapalenie ścięgien, które jeszcze przez kilka tygodni uniemożliwia mi powrót do biegania. Na biegu nocnym będę mogła pojawić się jedynie jako kibic i wolontariusz 42 do szczęścia. Z zakładu wywiążę się przy następnej możliwej okazji, nie mam innego wyjścia! :)
W sobotę impreza biegowa i biegi będą nabierać jeszcze większego rozpędu. Na biegu rodzinnym znów będzie można spotkać naszą zieloną ekipę z balonami i puszkami.
A w niedzielę....

A w niedzielę maraaaaaaaaaton!



środa, 1 kwietnia 2015

Stringimi la mano e poi partiamo

Zamek Anioła

W Wiecznym Mieście powoli włączają się nocne oświetlenia budynków a niebo z każdą minutą nabiera coraz ciemniejszego odcienia granatu. Najpiękniejsza pora dnia, w której głośne i jasne ulice zalewają się tajemniczą ciemnością a Rzym staje się cudownym labiryntem przepełnionym głosami głodnych mew, krzykami wściekłych gladiatorów, krokami Juliusza Cezara i szmerem dłuta młodego Michała Anioła. 
Chwyć mnie za dłoń i wyjdźmy. 


wtorek, 31 marca 2015

Veni, vidi, vici



Nie znam słów, które nadawałyby się na początek tego wpisu. W ten sposób pozbyłam się pierwszego zdania i mogę powoli wylewać wszystkie myśli, które dachy i uliczki Rzymu wepchnęły mi do głowy. Spłukana doszczętnie nie żałuję ani grosza z pieniędzy, które wydałam na pobyt w tak niesamowitym i romantycznym miejscu. Dziś zaledwie szybkie spojrzenie na całość naszego wyjazdu, do szczegółów postaram się przejść w kolejnych wpisach. Zapraszam więc do zanurzenia się w niepowtarzalnym klimacie Wiecznego Miasta... :)

niedziela, 15 marca 2015

Cabo da Roca

" Aqui, onde a terra se acaba e o mar começa...
[Here, where the land ends and the sea begins...]"

Luís de Camões, Os Lusíadas



Przy okazji porządkowania dysku przed kolejnym wyjazdem niespodziewanie znalazłam folder z zeszłorocznymi zdjęciami z Portugalii. Od podróży minął prawie rok, jest to więc idealna okazja, żeby w końcu odkopać i pokazać zdjęcia, nie kisząc ich w podfolderach podfolderów głęboko ukrytych przez blondynkę i przed blondynką plików. Chronologia nie jest moją najmocniejszą stroną, pojawią się więc zdjęcia wyrwane  z drugiej połowy ostatniego dnia pobytu. 
Zapraszam Was na krótki spacer po Cabo da Roca. :)

sobota, 7 marca 2015

Do akcji! Gotowi? Start!


Ruszyła zbiórka pieniędzy, ruszyła strona internetowa, ruszyli biegacze!
Spóźniona prawie o tydzień wrzucam zdjęcia z Otwartego Treningu 42 Do Szczęścia, który odbył się 1 marca na Błoniach. O akcji robi się coraz głośniej zarówno w prasie jak i w przysłowiowej "poczcie pantoflowej". W zeszłym tygodniu brałam udział w narciarskich Akademickich Mistrzostwach Polski, kilku narciarzy pytało mnie o akcję, o co w tym w ogóle chodzi i skąd się wziął cały pomysł. Rozmowę podsłuchali również trenerzy i temat potoczył się po stolikach. Wystarczy wspomnieć o akcji, opowiedzieć o niej paroma słowami, żeby zachęcić ludzi do zaangażowania i wpłacenia choć kilku złotych, które mogą zmienić wszystko. 
Miło patrzeć na pozytywne reakcje i efekt domino - " opowiem znajomym, może też pomogą!"
Na koncie mamy już ponad 6600 zł a do maratonu zostało... 42 dni! :)
Sprawdź jak możesz nam pomóc

wtorek, 10 lutego 2015

42 do szczęścia!

  Piękni, młodzi, wybiegani!
Za nami spotkanie integracyjne uczestników tegorocznej edycji 42doszczescia.pl! :)
 Pokręciłam się z aparatem między tłumem biało-zielonych koszulek próbując uchwycić w kadrze jak najwięcej ich niesamowitej energii. W ramach akcji 19 kwietnia ponad 150 osób przebiegnie Cracovia Maraton. 
O co w tym wszystkim chodzi?
Niektórzy z nich któryś już raz, niektórzy po raz pierwszy zmierzą się z własnymi słabościami i pokonają magiczną liczbę 42 km i 195 metrów. Kraków wypełni morze ludzi z liczbą 42 na plecach połączonych przez wspólny cel. Dotarcie (lub dopełznięcie) do mety i zebranie pieniędzy na protezę dla Piotrka. Szczegóły dotyczące zbiórki pieniędzy zostaną ogłoszone już niebawem, więc póki co gorąco zachęcam do obserwowania akcji na facebooku.
Wspieram akcje całym serduchem łapiąc mnóstwo inspiracji i uśmiechu oraz dokładam własną, malutką cegiełkę w postaci amatorskich zdjęć. Fajnie, że są tacy ludzie, fajnie, że organizowane są takie rzeczy. W czasie maratonu i wcześniejszego Półmaratonu Marzanny nabiję na licznik własne kilometry próbując ich dogonić z aparatem. 
A może, kto wie, gdy nikt nie będzie patrzył spróbuję też sama pobiegać? :)



niedziela, 12 października 2014

Chromolę





Nie widać w ogóle, 
do środka się tulę,
do siebie się tulę, 
do wewnątrz się tulę,
i nie widać mnie wcale,
na zewnątrz się nie palę
do świata się nie palę - nie palę się wcale.
W niedzielę
to nie widać mnie za wiele.





czwartek, 14 sierpnia 2014

Kilka zdjec zupelnie przypadkowych


W upalną sierpniową niedzielę wzięłam aparat w ręce i zamknęłam za sobą drzwi mieszkania. Chodząc po mieście przez chwil pare, zrobiłam kilka zdjęć zupełnie przypadkowych. Zgubiłam się między ulicami i wdychając upalny żar rozlewający się między budynkami próbowałam się odnaleźć. Kilka kadrów, kilka spojrzeń, kilka miejsc, w których na chwilę się schowałam.



piątek, 8 sierpnia 2014

Jeden kadr







Gryzę powietrze,
walę głową o ciszę,
demoluję noc.
Upał zżera mnie powoli i dokładnie.


W jednym kadrze cztery miejsca,
W jednym miejscu cztery serca.
 Dźwęki drgają,
swobodnie ślizgając się
między powietrzem
wdychanym
a wydychanym.
Wlatują do płuc
wypełniając je po brzegi
i wyginając żebra.
Wylatują zostawiając za sobą pustkę
i rozpylają się w pomieszczeniu.
Wykształcenie muzyczne moich ścian,
poszarpanie wszystkich myśli.











czwartek, 31 lipca 2014

Not just a girl


Kocham Kraków. Kocham Kraków za to, że wciąż pozwala mi odkrywać nowych ludzi portretując ich na popołudniowych spacerach. Chowając się za aparatem zapominam o wszystkim i łapię pełny oddech w płuca. W tej chwili wydaje się aż śmieszne to, że z Pauliną studiujemy razem już od dwóch lat a dopiero wczoraj miałyśmy okazję porozmawiać. Im dłużej patrzę na te zdjęcia tym bardziej się cieszę, że porwała mnie na ten fotograficzny spacer. Im dłużej na nie patrzę tym bardziej mam ochotę na więcej spotkań, więcej zdjęć, więcej, więcej, więcej! :)
Zerknij na przepiękną Paulinę a jeśli masz ochotę na zdjęcia.... po prostu napisz! :) 

wtorek, 22 lipca 2014

Delicate



Napisałabym coś. Prostymi słowami, ładnymi, zmierzającymi do kropki.
Napisałabym o uroczej Marcie, o lekkości jej ruchów i o muzyce schowanej pod nutką.
Nie napiszę nic odkrywczego. Sami posłuchajcie i zobaczcie.... :)

niedziela, 13 lipca 2014

Secret Garden



Przyszło lato, czas oddychać.
Zrywa się gwałtowny letni deszcz, gdy jestem w domu chodzę boso po trawniku. Krople powoli spływają po twarzy a chłodna trawa łaskocze stopy. Nie chcę się chować. Moknę powoli i dokładnie, nigdzie się nie spiesząc. Deszcz delikatnie słabnie, oddycha się łatwiej.

środa, 2 lipca 2014

Heart full of soul


Lubię gdy ta piękna dziewczyna ze zdjęć przychodzi do mnie z butelką wina. Siedzimy z podwiniętymi pod brodę kolanami rozmawiając o wszystkim i o niczym, a niebo stopniowo robi się coraz bardziej granatowe. Czasem mam wrażenie, że świat się zatrzymuje, że wszystkie emocje i uczucia znikają i, że nie ma nic równie realnego jak słowa leniwie przecinające powietrze między nami. Bywa też tak, że wyciągam aparat dając jej kilka własnych ubrań i spontanicznie uwieczniam ją na zdjęciu. Odkładam go po chwili i wracam do rozmowy. Całe zło tego świata jest gdzieś daaaaleko, daleko od nas a wieczorne powietrze z zaskakującą łatwością wpada do płuc. Oj jak ja lubię, gdy ta piękna dziewczyna przychodzi do mnie z butelką wina... :)


piątek, 13 czerwca 2014

Muzyka burzy


Muzyka burzy. 10 utworów wyciekających z czarnego nieba wprost przez ucho do mej głowy. W przypływie pochmurnych zdjęć i korzystając z dobrych muzycznych dni Pokusfocus uzewnętrzni się znów bardziej dźwiękowo niż obrazowo. 



poniedziałek, 9 czerwca 2014

She loves him, yeah yeah yeah!



Ach! Wreszcie ta śliczna parka zdecydowała się ignorować mój obiektyw przez chwil kilka.
 Przyznam nieśmiało, że patrząc na te zdjęcia cieplej mi w serduchu niż zwykle. :)
Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z Izą i Tomkiem w rolach głównych, ja tymczasem szybko wracam do sesjowej nauki. 

czwartek, 1 maja 2014

Buena


Siedząc pewnego dnia na wykładzie przeglądałam zdjęcia na instagramie oznaczone słowem "kraków". Spodobało mi się jedno, weszłam więc na profil, na którym zobaczyłam Natalię.
Skomentowałam jedno zdjęcie zaczepliwie pisząc, że aż by się chciało porobić tak fotogenicznej osobie zdjęcia.
Odpisała mi " Jeśli tylko masz ochotę to możemy sprobówać".
Tak oto zaczęłam podrywać niewinne dziewczynki na instagramie, wracając do portretowania  po 8 miesięcznej przerwie. :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Zakurzone miasto


Ktoś kiedyś napisał, że " podróże początkowo odbierają nam mowę, a poźniej nie pozwalają przestać mówić. " Mimo tego, że głowę i mowę mam dalej mało poukładaną, decyduję się pokazać troszkę tego, co widzieliśmy miesiąc temu. Dzięki uporowi Mirka i nieocenionej pomocy Kasi i Maćka w załatwianiu biletów lotniczych Pokusfocus po raz kolejny wypełni się zdjęciami podróżniczymi. Oprócz dochodzenia do siebie sporo czasu zajęły naprawa serwisowa komputera i ogarnięcie zdjęć. Na szczęście zapach i dźwięki miasta Porto czuję wciąż bardzo wyraźnie. Bez zbędnych wstępów zapraszam do zagłębienia się w kilka kadrów z zakurzonego miasta razem ze mną... :)

niedziela, 27 października 2013

Autumn leaves


Jesień wciąż uparcie słoneczna, maluję więc paznokcie na zielono i radośnie wyciągam urocze dziewczyny na fotograficzne spacery. Tydzień temu udzielił nam się leniwy niedzielny klimat i ledwo co wychyliłyśmy nosa z mojego mieszkania do pobliskiego parku. Zdjęć zaledwie kilka z powłóczącej nogami sesji pokazuje Wam oto dzisiaj. Jednocześnie, jeszcze przed kolejnym półrocznym miejskim złem w postaci szarej śniegowej brei, gorąco zachęcam do zdecydowania się na fotograficzne spotkanie. Z radością poszerzę jeszcze nieco moją kolekcję twarzy, a i jesień taka piękna, że aż żal ją marnować. Stwórzmy coś razem!
Póki co, zapraszam do rzucenia okiem na całkiem sympatyczną blondynkę... :)

piątek, 11 października 2013

Schizophrenic



The lunatic is in my head. 
You raise the blade, you make the change 
You re-arrange me 'till I'm sane. 
You lock the door 
And throw away the key 
There's someone in my head but it's not me. 


niedziela, 6 października 2013

Clock Machine


Kliknijcie tu i zostawiając muzykę włączoną w innej karcie
 zobaczcie jak było w sobotę na Małym Rynku.
Dance dance dance dance dance dance!


sobota, 28 września 2013

Nicest thing


Poprzednią notkę opublikowałam mimo niewielkiej zawartości fotograficznej. Popatrzyłam dziś na pulpit swojego komputera i zobaczyłam jeszcze troszkę innej niepublikowanej sympatii. Uderzam dłonią w czoło, oto i ona, znów zmusza mnie do minimalizmu. :)



piątek, 20 września 2013

Speak to me


Rok siedzenia razem na zajęciach i patrzenie sobie w niewyspane oczy przed 8 rano zbliża człowieka. Natalia nie dość, że zaprosiła mnie do swojego ślicznego mieszkania, zrobiła pyszną herbatę, to w dodatku włożyła do wieży płytę Dark Side of the Moon rzucając od niechcenia "aaa puszczę Ci Floydów". Małe przyjemności, słodkie małe przyjemności! Słuchając Floydów i siorbiąc herbatę przegadałyśmy kilka chwil z przeszkadzającym co jakiś czas aparatem i błyskotliwymi przerywnikami Natalii:
Coś Ci zniekształciło czy po prostu tak wygląda moja twarz? Zdecydowanie tak wygląda. O matko. 
Zdjęć jest mało jak na porządną notkę ale z sympatii do ładnej i wygadanej buzi nie mogłam ich tu nie wrzucić. Zresztą tak czy siak w przyszłości Natalia na pewno jeszcze się tu pojawi... :)

środa, 11 września 2013

Whispered words


Basia jest wesołym szeptem skradającym się do ucha,
delikatną muzyką i burzą rozczochranych włosów.
Kilka dni temu zagadywała mój aparat, a dziś tak się składa, że ma 18ste urodziny. Przyśpieszyłam więc proces obróbki zdjęć i publikuję je teraz, jako malutki prezent w ten specjalny dzień. 
Zerknijcie na to, co nam wyszło z szybkiego fotograficznego spotkania :)


czwartek, 29 sierpnia 2013

Digitalizator

Pewien sympatyczny pracownik Muzeum Narodowego w Krakowie postanowił dzisiaj pokazać mi jak wygląda praca przy digitalizacji wnętrz "od kuchnii". Zaprosił mnie więc na ostatni dzień swojej delegacji do skansenu w Zubrzycy Górnej, gdzie oprócz podawania co jakiś czas obiektywów lub statywów miałam możliwość poobserwowania go przy pracy i zrobienia małego backstage'a. 
Wszystkich, którzy myślą, że praca w muzeum to jedynie pilnowanie wiekowych eksponatów zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć! :)

1.

czwartek, 11 lipca 2013

Whole Lotta Love!


Jasne włosy, niebieskie oczy, delikatny wygląd -
 aż się prosi podsumować te zdjęcia jakimś smętnym, kobiecym wokalem.
Iza w czasie naszego spotkania wielokrotnie wspominała jednak o nieco mocniejszych dźwiękach. 
Kilka dość wybiórczo wybranych zdjęć zatapiam więc teraz w nieziemskich szarpnięciach gitarowych strun Jimmy'iego Page'a.

1.

Lavender



1.


poniedziałek, 13 maja 2013

Better than a dream


Pewnego popołudnia wpadła do mnie Asia. W biegu, z milionem opowieści i mnóstwem min. Wbiegła do mieszkania niosąc nowinę - Hajtam się! Za dwa tygodnie! Zróbmy prezent ślubny dla mojego Piotrka! Wyjęłam więc aparat, niezdarnie założyłam zenitowski obiektyw i dokładnie obfotografowałam tenże ślubny podarunek. Piękny album pod nieoficjalnym tytułem " Patrz, 70-letni Piotrze, jaka byłam piękna za młodu" trafił w ręce Pana Młodego i podobno bardzo mu się spodobał. Ponieważ dostałam oficjalne zezwolenie, pokażę Wam dziś kilka z Asinych zdjęć, w których osobiście jestem bardzo zakochana. 
Patrząc na tak śliczną dziewczynę aż się łezka w oku kręci z zazdrości... :)

Z dedykacją i serdecznymi pozdrowieniami dla szczęśliwych nowożeńców- Asi i Piotrka! :)

1.