środa, 16 marca 2016

Oslo


Weekend w Oslo był moim najmniej fotograficznym wyjazdem w życiu. Nie wiem czy to z winy niskiej temperatury i mojej ciepłolubności czy coraz większej wybredności w wybieraniu fotografowanych miejsc. Nie jestem zadowolona z ani jednego zdjęcia, więc dzisiejszy wpis oprę głównie na słowach. Kilkoro z was pytało mnie o Oslo, więc mam nadzieję, że poniższym wpisem nieco Wam rozjaśnię w głowach. Niby to były tylko dwa dni i jakiś czas czytania na ten temat ale jednak sporo dało się zauważyć. :)

niedziela, 10 stycznia 2016

6 loves in Edinburgh



Pierwsze litery tego wpisu wypełniły mój ekran już pół roku temu. W trakcie pisania rozkojarzyłam się i wyszłam bez celu na ulice Edynburga. Pisałam, że emocje trochę opadły, że umysł i ciało oswoiły się z codzienną pracą i zwiedzaniem a folder ze zdjęciami zdążył się już wypełnić. Pamiętam jak patrząc na zdjęcia stwierdziłam, że wychodzę, że muszę iść zobaczyć jeszcze raz, poczuć jeszcze raz, zachwycić się i zakochać się jeszcze raz. Myślę, że teraz dojrzałam do zapisania kilku myśli więcej. Szkocja była moim marzeniem. Oczywiście. Wraz z nauką języka i kultury apetyt na Wielką Brytanię rósł z każdym miesiącem. Plan wyjazdu skrystalizował się wiosną,  na początku lipca obroniliśmy licencjat i jak na prawdziwego filologa przystało nareszcie przyjechaliśmy do Szkocji..... harować jak dzikie woły. W samym Edynburgu udało się nam spędzić 6 tygodni, potem pozwoliliśmy sobie na wisienkę na torcie całego wyjazdu - ale o tym już w innym wpisie. Czy było warto? Zobaczcie sami! Poniżej 6 moich miłości  i zauroczeń sprawiających, że Edynburg stał się najcudowniejszym miejscem, jakie kiedykolwiek widziałam :)


środa, 1 lipca 2015

Skaut bez ogniska


   Wiecie czym jest skauting? Do tej pory też myślałam, że dotyczy to jedynie grupki dzieciaków skaczących dookoła ogniska i ubranych w identyczne mundurki z kolorowymi apaszkami na szyjach. Potem pojawiło się 42 do szczęścia. Kilka rozmów, kontakt, setki zdjęć i sporo nowych gadających głów. Między innymi pojawił się Łukasz, pojawiła się herbata, muzyka, wino, gadu gadu, gadu gadu i nagle okazuje się, że skauting nie ma tylko jednego znaczenia. W momencie kiedy człowiek już myśli, że wie wszystko. Koniec końców okazało się, że Łukasz jest osobą zajmującą się wyłapywaniem utalentowanych piłkarzy mających perspektywę na odniesienie sukcesu w przyszłości. Jest skautem bez pasiastej apaszki na szyi i bez ogniska. Na portrety, które mógłby wykorzystać w zawodzie umawialiśmy się od ponad dwóch miesięcy. Jest to kolejna osoba, której na 100% nie da się zrobić fajnego zdjęcia, która się nigdy przenigdy nie uśmiecha i, która na bank wyjdzie źle, popsuje obiektyw i spowoduje wszelkie inne możliwe fotograficzne katastrofy. Patrzę na te zdjęcia i z całą sympatią i szerokim uśmiechem mówię Łukaszowi:
" a nie mówiłam, że dam radę?"
Aparat przetrwał bez najmniejszego uszczerbku, a ja jestem bogatsza o kolejną portretowaną twarz. 
 Zapraszam do obejrzenia reszty kadrów! :)


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Almighty Freestyle Wear



W zeszłym tygodniu miałam przyjemność współpracować z firmą Almighty Freestyle Wear. Wśród niewyobrażalnego zamieszania związanego z sesją, zatwierdzaniem pracy licencjackiej, ustalaniem obrony i planowaniem prawie 2-miesięcznego wyjazdu znalazłam chwilę na fotografowanie cudownej pary ludzi, którym zdjęcia właściwie robią się same. Zdjęcia zostały wykonane Nikonem D90 z obiektywem Nikkor 50 mm f/1.8. Od momentu wykonania tej sesji jasny obiektyw stałoogniskowy stał się priorytetem na mojej liście rzeczy do kupienia. Mimo całego uroku manualnego obiektywu Helios-44M-4, Nikkorowa 50'tka zdecydowanie wygrywa tak prostym ułatwieniem, jakim jest automatyczne łapanie ostrości. Po raz pierwszy w życiu robiłam zdjęcia tak jasnym obiektywem, dlatego przez dobrą chwilę uczyłam się na nim totalnych podstaw gubiąc ostrość przy maksymalnym otwarciu przesłony itp. Wszystkie te rzeczy dla profesjonalnych fotografów są totalnie śmieszną błahostką ale czuję, że zrobiłam maleńki krok do przodu. Krok do kroczku, krok do kroczku i jeszcze może coś ze mnie wyrośnie... Zachęcam do przeglądania zdjęć. wytykania błędów i udzielania wszelkich porad, które coś mi pomogą. :)

wtorek, 2 czerwca 2015

The White Stripes


Białe paski, zepsuty obiektyw, spontaniczny spacer i nareszcie Agnieszka, którą pytałam o zdjęcia po raz pierwszy dobre kilka lat temu. Rozczochrane włosy, popołudniowe słońce na Kazimierzu i ręczne łapanie ostrości. Z lekkim opóźnieniem czasowym pokazuję cudowną Agę! :)

You got a reaction, didn't you?


środa, 20 maja 2015

Music is your special friend


Ludzie słuchający muzyki dzielą się na kilka grup. Są tacy, którym ona po prostu nie przeszkadza i przyjemnie umila czas. Są też tacy, których kilka dźwięków potrafi uratować i podnieść na nogi nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Brzmi patetycznie. Trudno. 


czwartek, 14 maja 2015

Hey babe, take a walk on the wild side



Słońce prześwitujące przez gałęzie, wiewiórki skaczące po drzewach i zapach świeżo skoszonej trawy. W mieście wygodnie rozgościł się już maj zalewając parki i ulice na zmianę gorącymi promieniami i chłodnym deszczem. Siedząc na kocu obserwujemy Biggie tarzającą się w trawie i opowiadamy sobie poprzednie 10 lat życia, bo mniej więcej wtedy rozmawiałyśmy po raz ostatni dłużej niż kilka chwil. Spotkanie kończy się po wielu godzinach, kilku szczeknięciach, ponad dwudziestu zdjęciach  i dwóch piwach. Wracam do domu z torbą fotograficzną przewieszoną przez ramię i zastanawiam się ile totalnie różnych żyć zdążyłam już przeżyć. Jak miło, jakże niesamowicie miło jest spotkać czasem kogoś z poprzedniego życia i odkryć, że słowa samodzielnie  i bez wysiłku przepływają między dwoma stronami knajpianego stolika. Mimo tego, że rozmawiają dwie zupełnie inne osoby niż 10 lat temu powietrze jest lekkie i swobodne, a uśmiechy i spojrzenia rozumiejące się bez użycia dźwięków i liter. Dziś kilka zdjęć Karoliny z przeuroczym psem, lekki dotyk poprzedniego życia w czwartkowe popołudnie.


niedziela, 3 maja 2015

On mówi to!


Przechodząc przez pasy w drodze na spotkanie z Andrzejem pomyślałam, że pokroję go na 4 części. Myśl o ćwiartowaniu jako czymś potencjalnie ciekawym na zdjęciach dodała mi otuchy i typowy stres przedzdjęciowy zniknął już przed spotkaniem. Po kilku chwilach rozmowy przypomniałam sobie, że Andrzej jest przecież... Andrzejem, więc cały delikatny stres związany z kontaktem 1vs.1 całkowicie wyparował. Portretowanie ludzi, to nie tylko portretowanie ale również szansa na zobaczenie drugiego człowieka i nauczenie się czegoś. Andrzej jest jedną z tych osób, przy której po pewnym czasie trwającej rozmowy przebywa się w pozytywnej chmurce przeczucia, że wszystko jest możliwe. Mam wrażenie, że akcja 42 do szczęścia, dzięki której się poznaliśmy, jest złożona głównie z takich osób. Andrzej prowadzi szkolenia dla osób fizycznych i  firm związane z usprawnianiem działania i public speakingiem, więc tym razem robienie zdjęć polegało na moim użalaniu się, że panikuję przed wszelkimi przemówieniami publicznymi w momencie gdy spotykam się ze ścianą ludzi patrzącą prosto na mnie. Słuchał mnie, w między czasie kilka razy spojrzał w obiektyw, rozmowę przerywał dźwięk migawki, po czym odpowiadał na moje pytania. Z mojego punktu widzenia  zdjęcia ostatecznie stały się jedynie produktem ubocznym przesympatycznego spotkania. Niesamowicie cieszę się z tej sesji również dlatego, że w końcu, po długiej przerwie, na moich zdjęciach pojawił się facet, co zachęciło też kilku innych do napisania do mnie i umówienia się na portretowanie.
  Fotografia portretowa nie jest tylko dla kobiet, piszcie, odzywajcie się i twórzmy coś fajnego z każdym, kto tylko ma na to ochotę! :)

 Andrzej prowadzi stronę Ja mówię TO , którą można również śledzić na facebooku i na której można przeczytać o nim znacznie więcej - zdecydowanie warto! Niżej znajdziecie kilka zdjęć z naszego czwartkowego spotkania. :)

wtorek, 28 kwietnia 2015

Cracovia Maraton


Od maratonu minął już ponad tydzień. Zakwasy biegaczy dawno zniknęły a ich miejsce zajęły nowe plany startowe. Dziś w końcu pokażę kilka moich zdjęć pokazujących jak to wszystko wyglądało z punktu widzenia osoby nie biegającej... aż tyle. :)

piątek, 17 kwietnia 2015

Ostatnia prosta



Czas zacząć weekend, na który czekaliśmy od dawna! Dziś startuje cykl krakowskich biegów, w których będzie można spotkać całą naszą ekipę biegnącą lub zbierającą do puszek pieniądze na protezę dla Piotrka. Na stadionie Wisły przy punktach odbiorów pakietów startowych postawiliśmy wczoraj zielone stoisko 42 do szczęścia, które będzie można odwiedzać aż do sobotniego popołudnia. A tymczasem... a tymczasem dziś wieczorem odbędzie się Bieg Nocny! Dwa miesiące temu przy piwie założyliśmy się w kilka osób, że przebiegniemy razem te 10 km. Dziś o 20:30 na starcie staną między innymi mój brat, chłopak i dwie przyjaciółki. Zagryzam zęby ze złości na zapalenie ścięgien, które jeszcze przez kilka tygodni uniemożliwia mi powrót do biegania. Na biegu nocnym będę mogła pojawić się jedynie jako kibic i wolontariusz 42 do szczęścia. Z zakładu wywiążę się przy następnej możliwej okazji, nie mam innego wyjścia! :)
W sobotę impreza biegowa i biegi będą nabierać jeszcze większego rozpędu. Na biegu rodzinnym znów będzie można spotkać naszą zieloną ekipę z balonami i puszkami.
A w niedzielę....

A w niedzielę maraaaaaaaaaton!



środa, 1 kwietnia 2015

Stringimi la mano e poi partiamo

Zamek Anioła

W Wiecznym Mieście powoli włączają się nocne oświetlenia budynków a niebo z każdą minutą nabiera coraz ciemniejszego odcienia granatu. Najpiękniejsza pora dnia, w której głośne i jasne ulice zalewają się tajemniczą ciemnością a Rzym staje się cudownym labiryntem przepełnionym głosami głodnych mew, krzykami wściekłych gladiatorów, krokami Juliusza Cezara i szmerem dłuta młodego Michała Anioła. 
Chwyć mnie za dłoń i wyjdźmy. 


wtorek, 31 marca 2015

Veni, vidi, vici



Nie znam słów, które nadawałyby się na początek tego wpisu. W ten sposób pozbyłam się pierwszego zdania i mogę powoli wylewać wszystkie myśli, które dachy i uliczki Rzymu wepchnęły mi do głowy. Spłukana doszczętnie nie żałuję ani grosza z pieniędzy, które wydałam na pobyt w tak niesamowitym i romantycznym miejscu. Dziś zaledwie szybkie spojrzenie na całość naszego wyjazdu, do szczegółów postaram się przejść w kolejnych wpisach. Zapraszam więc do zanurzenia się w niepowtarzalnym klimacie Wiecznego Miasta... :)

niedziela, 15 marca 2015

Cabo da Roca

" Aqui, onde a terra se acaba e o mar começa...
[Here, where the land ends and the sea begins...]"

Luís de Camões, Os Lusíadas



Przy okazji porządkowania dysku przed kolejnym wyjazdem niespodziewanie znalazłam folder z zeszłorocznymi zdjęciami z Portugalii. Od podróży minął prawie rok, jest to więc idealna okazja, żeby w końcu odkopać i pokazać zdjęcia, nie kisząc ich w podfolderach podfolderów głęboko ukrytych przez blondynkę i przed blondynką plików. Chronologia nie jest moją najmocniejszą stroną, pojawią się więc zdjęcia wyrwane  z drugiej połowy ostatniego dnia pobytu. 
Zapraszam Was na krótki spacer po Cabo da Roca. :)

sobota, 7 marca 2015

Do akcji! Gotowi? Start!


Ruszyła zbiórka pieniędzy, ruszyła strona internetowa, ruszyli biegacze!
Spóźniona prawie o tydzień wrzucam zdjęcia z Otwartego Treningu 42 Do Szczęścia, który odbył się 1 marca na Błoniach. O akcji robi się coraz głośniej zarówno w prasie jak i w przysłowiowej "poczcie pantoflowej". W zeszłym tygodniu brałam udział w narciarskich Akademickich Mistrzostwach Polski, kilku narciarzy pytało mnie o akcję, o co w tym w ogóle chodzi i skąd się wziął cały pomysł. Rozmowę podsłuchali również trenerzy i temat potoczył się po stolikach. Wystarczy wspomnieć o akcji, opowiedzieć o niej paroma słowami, żeby zachęcić ludzi do zaangażowania i wpłacenia choć kilku złotych, które mogą zmienić wszystko. 
Miło patrzeć na pozytywne reakcje i efekt domino - " opowiem znajomym, może też pomogą!"
Na koncie mamy już ponad 6600 zł a do maratonu zostało... 42 dni! :)
Sprawdź jak możesz nam pomóc

wtorek, 10 lutego 2015

42 do szczęścia!

  Piękni, młodzi, wybiegani!
Za nami spotkanie integracyjne uczestników tegorocznej edycji 42doszczescia.pl! :)
 Pokręciłam się z aparatem między tłumem biało-zielonych koszulek próbując uchwycić w kadrze jak najwięcej ich niesamowitej energii. W ramach akcji 19 kwietnia ponad 150 osób przebiegnie Cracovia Maraton. 
O co w tym wszystkim chodzi?
Niektórzy z nich któryś już raz, niektórzy po raz pierwszy zmierzą się z własnymi słabościami i pokonają magiczną liczbę 42 km i 195 metrów. Kraków wypełni morze ludzi z liczbą 42 na plecach połączonych przez wspólny cel. Dotarcie (lub dopełznięcie) do mety i zebranie pieniędzy na protezę dla Piotrka. Szczegóły dotyczące zbiórki pieniędzy zostaną ogłoszone już niebawem, więc póki co gorąco zachęcam do obserwowania akcji na facebooku.
Wspieram akcje całym serduchem łapiąc mnóstwo inspiracji i uśmiechu oraz dokładam własną, malutką cegiełkę w postaci amatorskich zdjęć. Fajnie, że są tacy ludzie, fajnie, że organizowane są takie rzeczy. W czasie maratonu i wcześniejszego Półmaratonu Marzanny nabiję na licznik własne kilometry próbując ich dogonić z aparatem. 
A może, kto wie, gdy nikt nie będzie patrzył spróbuję też sama pobiegać? :)



niedziela, 12 października 2014

Chromolę





Nie widać w ogóle, 
do środka się tulę,
do siebie się tulę, 
do wewnątrz się tulę,
i nie widać mnie wcale,
na zewnątrz się nie palę
do świata się nie palę - nie palę się wcale.
W niedzielę
to nie widać mnie za wiele.





czwartek, 14 sierpnia 2014

Kilka zdjec zupelnie przypadkowych


W upalną sierpniową niedzielę wzięłam aparat w ręce i zamknęłam za sobą drzwi mieszkania. Chodząc po mieście przez chwil pare, zrobiłam kilka zdjęć zupełnie przypadkowych. Zgubiłam się między ulicami i wdychając upalny żar rozlewający się między budynkami próbowałam się odnaleźć. Kilka kadrów, kilka spojrzeń, kilka miejsc, w których na chwilę się schowałam.



piątek, 8 sierpnia 2014

Jeden kadr







Gryzę powietrze,
walę głową o ciszę,
demoluję noc.
Upał zżera mnie powoli i dokładnie.


W jednym kadrze cztery miejsca,
W jednym miejscu cztery serca.
 Dźwęki drgają,
swobodnie ślizgając się
między powietrzem
wdychanym
a wydychanym.
Wlatują do płuc
wypełniając je po brzegi
i wyginając żebra.
Wylatują zostawiając za sobą pustkę
i rozpylają się w pomieszczeniu.
Wykształcenie muzyczne moich ścian,
poszarpanie wszystkich myśli.











czwartek, 31 lipca 2014

Not just a girl


Kocham Kraków. Kocham Kraków za to, że wciąż pozwala mi odkrywać nowych ludzi portretując ich na popołudniowych spacerach. Chowając się za aparatem zapominam o wszystkim i łapię pełny oddech w płuca. W tej chwili wydaje się aż śmieszne to, że z Pauliną studiujemy razem już od dwóch lat a dopiero wczoraj miałyśmy okazję porozmawiać. Im dłużej patrzę na te zdjęcia tym bardziej się cieszę, że porwała mnie na ten fotograficzny spacer. Im dłużej na nie patrzę tym bardziej mam ochotę na więcej spotkań, więcej zdjęć, więcej, więcej, więcej! :)
Zerknij na przepiękną Paulinę a jeśli masz ochotę na zdjęcia.... po prostu napisz! :) 

wtorek, 22 lipca 2014

Delicate



Napisałabym coś. Prostymi słowami, ładnymi, zmierzającymi do kropki.
Napisałabym o uroczej Marcie, o lekkości jej ruchów i o muzyce schowanej pod nutką.
Nie napiszę nic odkrywczego. Sami posłuchajcie i zobaczcie.... :)

niedziela, 13 lipca 2014

Secret Garden



Przyszło lato, czas oddychać.
Zrywa się gwałtowny letni deszcz, gdy jestem w domu chodzę boso po trawniku. Krople powoli spływają po twarzy a chłodna trawa łaskocze stopy. Nie chcę się chować. Moknę powoli i dokładnie, nigdzie się nie spiesząc. Deszcz delikatnie słabnie, oddycha się łatwiej.

środa, 2 lipca 2014

Heart full of soul


Lubię gdy ta piękna dziewczyna ze zdjęć przychodzi do mnie z butelką wina. Siedzimy z podwiniętymi pod brodę kolanami rozmawiając o wszystkim i o niczym, a niebo stopniowo robi się coraz bardziej granatowe. Czasem mam wrażenie, że świat się zatrzymuje, że wszystkie emocje i uczucia znikają i, że nie ma nic równie realnego jak słowa leniwie przecinające powietrze między nami. Bywa też tak, że wyciągam aparat dając jej kilka własnych ubrań i spontanicznie uwieczniam ją na zdjęciu. Odkładam go po chwili i wracam do rozmowy. Całe zło tego świata jest gdzieś daaaaleko, daleko od nas a wieczorne powietrze z zaskakującą łatwością wpada do płuc. Oj jak ja lubię, gdy ta piękna dziewczyna przychodzi do mnie z butelką wina... :)


piątek, 13 czerwca 2014

Muzyka burzy


Muzyka burzy. 10 utworów wyciekających z czarnego nieba wprost przez ucho do mej głowy. W przypływie pochmurnych zdjęć i korzystając z dobrych muzycznych dni Pokusfocus uzewnętrzni się znów bardziej dźwiękowo niż obrazowo. 



poniedziałek, 9 czerwca 2014

She loves him, yeah yeah yeah!



Ach! Wreszcie ta śliczna parka zdecydowała się ignorować mój obiektyw przez chwil kilka.
 Przyznam nieśmiało, że patrząc na te zdjęcia cieplej mi w serduchu niż zwykle. :)
Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z Izą i Tomkiem w rolach głównych, ja tymczasem szybko wracam do sesjowej nauki. 

czwartek, 1 maja 2014

Buena


Siedząc pewnego dnia na wykładzie przeglądałam zdjęcia na instagramie oznaczone słowem "kraków". Spodobało mi się jedno, weszłam więc na profil, na którym zobaczyłam Natalię.
Skomentowałam jedno zdjęcie zaczepliwie pisząc, że aż by się chciało porobić tak fotogenicznej osobie zdjęcia.
Odpisała mi " Jeśli tylko masz ochotę to możemy sprobówać".
Tak oto zaczęłam podrywać niewinne dziewczynki na instagramie, wracając do portretowania  po 8 miesięcznej przerwie. :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Zakurzone miasto


Ktoś kiedyś napisał, że " podróże początkowo odbierają nam mowę, a poźniej nie pozwalają przestać mówić. " Mimo tego, że głowę i mowę mam dalej mało poukładaną, decyduję się pokazać troszkę tego, co widzieliśmy miesiąc temu. Dzięki uporowi Mirka i nieocenionej pomocy Kasi i Maćka w załatwianiu biletów lotniczych Pokusfocus po raz kolejny wypełni się zdjęciami podróżniczymi. Oprócz dochodzenia do siebie sporo czasu zajęły naprawa serwisowa komputera i ogarnięcie zdjęć. Na szczęście zapach i dźwięki miasta Porto czuję wciąż bardzo wyraźnie. Bez zbędnych wstępów zapraszam do zagłębienia się w kilka kadrów z zakurzonego miasta razem ze mną... :)

niedziela, 27 października 2013

Autumn leaves


Jesień wciąż uparcie słoneczna, maluję więc paznokcie na zielono i radośnie wyciągam urocze dziewczyny na fotograficzne spacery. Tydzień temu udzielił nam się leniwy niedzielny klimat i ledwo co wychyliłyśmy nosa z mojego mieszkania do pobliskiego parku. Zdjęć zaledwie kilka z powłóczącej nogami sesji pokazuje Wam oto dzisiaj. Jednocześnie, jeszcze przed kolejnym półrocznym miejskim złem w postaci szarej śniegowej brei, gorąco zachęcam do zdecydowania się na fotograficzne spotkanie. Z radością poszerzę jeszcze nieco moją kolekcję twarzy, a i jesień taka piękna, że aż żal ją marnować. Stwórzmy coś razem!
Póki co, zapraszam do rzucenia okiem na całkiem sympatyczną blondynkę... :)

piątek, 11 października 2013

Schizophrenic



The lunatic is in my head. 
You raise the blade, you make the change 
You re-arrange me 'till I'm sane. 
You lock the door 
And throw away the key 
There's someone in my head but it's not me. 


niedziela, 6 października 2013

Clock Machine


Kliknijcie tu i zostawiając muzykę włączoną w innej karcie
 zobaczcie jak było w sobotę na Małym Rynku.
Dance dance dance dance dance dance!


sobota, 28 września 2013

Nicest thing


Poprzednią notkę opublikowałam mimo niewielkiej zawartości fotograficznej. Popatrzyłam dziś na pulpit swojego komputera i zobaczyłam jeszcze troszkę innej niepublikowanej sympatii. Uderzam dłonią w czoło, oto i ona, znów zmusza mnie do minimalizmu. :)



piątek, 20 września 2013

Speak to me


Rok siedzenia razem na zajęciach i patrzenie sobie w niewyspane oczy przed 8 rano zbliża człowieka. Natalia nie dość, że zaprosiła mnie do swojego ślicznego mieszkania, zrobiła pyszną herbatę, to w dodatku włożyła do wieży płytę Dark Side of the Moon rzucając od niechcenia "aaa puszczę Ci Floydów". Małe przyjemności, słodkie małe przyjemności! Słuchając Floydów i siorbiąc herbatę przegadałyśmy kilka chwil z przeszkadzającym co jakiś czas aparatem i błyskotliwymi przerywnikami Natalii:
Coś Ci zniekształciło czy po prostu tak wygląda moja twarz? Zdecydowanie tak wygląda. O matko. 
Zdjęć jest mało jak na porządną notkę ale z sympatii do ładnej i wygadanej buzi nie mogłam ich tu nie wrzucić. Zresztą tak czy siak w przyszłości Natalia na pewno jeszcze się tu pojawi... :)

środa, 11 września 2013

Whispered words


Basia jest wesołym szeptem skradającym się do ucha,
delikatną muzyką i burzą rozczochranych włosów.
Kilka dni temu zagadywała mój aparat, a dziś tak się składa, że ma 18ste urodziny. Przyśpieszyłam więc proces obróbki zdjęć i publikuję je teraz, jako malutki prezent w ten specjalny dzień. 
Zerknijcie na to, co nam wyszło z szybkiego fotograficznego spotkania :)


czwartek, 29 sierpnia 2013

Digitalizator

Pewien sympatyczny pracownik Muzeum Narodowego w Krakowie postanowił dzisiaj pokazać mi jak wygląda praca przy digitalizacji wnętrz "od kuchnii". Zaprosił mnie więc na ostatni dzień swojej delegacji do skansenu w Zubrzycy Górnej, gdzie oprócz podawania co jakiś czas obiektywów lub statywów miałam możliwość poobserwowania go przy pracy i zrobienia małego backstage'a. 
Wszystkich, którzy myślą, że praca w muzeum to jedynie pilnowanie wiekowych eksponatów zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć! :)

1.

czwartek, 11 lipca 2013

Whole Lotta Love!


Jasne włosy, niebieskie oczy, delikatny wygląd -
 aż się prosi podsumować te zdjęcia jakimś smętnym, kobiecym wokalem.
Iza w czasie naszego spotkania wielokrotnie wspominała jednak o nieco mocniejszych dźwiękach. 
Kilka dość wybiórczo wybranych zdjęć zatapiam więc teraz w nieziemskich szarpnięciach gitarowych strun Jimmy'iego Page'a.

1.

Lavender



1.


poniedziałek, 13 maja 2013

Better than a dream


Pewnego popołudnia wpadła do mnie Asia. W biegu, z milionem opowieści i mnóstwem min. Wbiegła do mieszkania niosąc nowinę - Hajtam się! Za dwa tygodnie! Zróbmy prezent ślubny dla mojego Piotrka! Wyjęłam więc aparat, niezdarnie założyłam zenitowski obiektyw i dokładnie obfotografowałam tenże ślubny podarunek. Piękny album pod nieoficjalnym tytułem " Patrz, 70-letni Piotrze, jaka byłam piękna za młodu" trafił w ręce Pana Młodego i podobno bardzo mu się spodobał. Ponieważ dostałam oficjalne zezwolenie, pokażę Wam dziś kilka z Asinych zdjęć, w których osobiście jestem bardzo zakochana. 
Patrząc na tak śliczną dziewczynę aż się łezka w oku kręci z zazdrości... :)

Z dedykacją i serdecznymi pozdrowieniami dla szczęśliwych nowożeńców- Asi i Piotrka! :)

1.

piątek, 10 maja 2013

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Gurba, daj pan 5!

And now for something completely different.... 
Tym razem nie fotografia najważniejsza, a cel!
Z racji tego, że cała akcja "Gurba, daj pan 5"  nabiera rozpędu i coraz bardziej szumi o niej w necie, postanowiłam pochwalić się udziałem Filologów z Karmelickiej! :) 
W ramach wyjątku wrzucę więc zdjęcia, które nijak się mają do zazwyczaj zamieszczanych tu wpisów. 
Do zebrania jest 10 000 zdjęć i choć nieprawdopodobne wydaje się to, żeby od ich ilości zależało zaliczenie, w ramach studenckiej solidarności wsparliśmy koleżanki organizując sobie w przerwie między zajęciami króciutką, monotematyczną sesję.

Więcej o akcji:
Klaudia

niedziela, 21 kwietnia 2013

Feels like fire

- Kuba się odpala na Józefa na wieczorze panieńskim. - powiedziała wczoraj Nina - chodźże z nami. 
No to poszłam.

Co do zdjęć, to o wyrozumiałość ładnie proszę. Nocne zdjęcia, ogniowe zdjęcia po raz pierwszy w życiu robiłam, więc szału ni mo.
Ale będzie lepiej! :)

Teatr Jednej Miny
jednamina.pl

1.


niedziela, 24 marca 2013

X Krakowski Półmaraton Marzanny

Krakowscy biegacze zwarli dziś szeregi i tłumnie "witali wiosnę" w X Krakowskim Półmaratonie Marzanny. Niestety, wnioskując po mroźnej temperaturze, tupot tysięcy stóp wiosnę raczej wypłoszył, a nie przywołał. Bieg podobno poprzedzało symboliczne topienie marzanny w Rudawie, na które wprawdzie nie udało mi się dotrzeć, ale domyślam się, że w zaistniałych warunkach marzanna wcześniej posłużyła do odsunięcia kry na rzece. 
Brrr.
Bez zbędnego przedłużania, poniżej przedstawiam kilka zdjęć z trasy biegu.
Zacznę od mojego brata... :)


 1.

niedziela, 24 lutego 2013

Smoky Smolky



Dalej uporczywie bawię się w portretowanie wciągając w to wszystkich dookoła.
  Tym razem ofiarą padła Sabrina. 
Specjalnie nie protestowała, można powiedzieć, że nawet wręcz przeciwnie... :)
Poniżej kilka zdjęć z naszego spotkania, a jeszcze niżej, caaałkiem, całkiem na dole kilka bonusów w postaci zdjęć z " mejkapowych przygotowań". Dwa ostatnie powstały przy użyciu obiektywu Helios-44M-4, na dłuższą metę okazało się to jednak zbyt żmudne i stary obiektyw odłożyłam na bok korzystając znów z Nikkora. 
Z podziękowaniami i ciepłymi uściskami dla uroczej modelki i ogromnie utalentowanej wizażystki, które razem ze mną marzły przez kilka godzin w jednej z krakowskich knajp.
A teraz...zachęcam do przeglądania i komentowania! :)

1.


czwartek, 21 lutego 2013

Nina i Kuba

Kuliki wpadły wczoraj na herbato-kawę w Mirkowe cztery kąty. Jakubowy Teatr Jednej Miny z każdym dniem coraz wyraźniej nabiera kształtów. Wczoraj chłopcy wraz z naszą niewielką pomocą projektowali ulotki reklamowe, które już niebawem zostaną wydrukowane. W celu zasięgnięcia informacji, czym w ogóle jest Teatr Jednej Miny zachęcam do oglądania krótkiego filmiku o najlepszym kuglarzu i jego pasji,

Od jakiegoś czasu dumam sobie o obiektywie portretowym. Moje dumania zostały przerwane cudowną niespodzianką, dzięki której powstały wszystkie poniższe zdjęcia. Mój Ukochany kupił adapter, dzięki któremu jestem teraz w stanie używać starego, Zenitowego obiektywu Helios-44M-4 wraz z moim Nikonem D5100. Manualna obsługa wymaga wprawnej ręki dlatego Mirek radzi sobie z nią o wiele lepiej, ale nie traciłam zapału i z przyjemnością bawiłam się wczoraj nową zabawką. 
W tym miejscu serdeczne podziękowania dla kochanego Fotografa, którego zdjęcia publikuję tu razem z moimi. 
Dziękuję również Kubie i Ninie za to, że w ogóle nie zwracali uwagi na obiektyw! :)

1.