środa, 1 kwietnia 2015

Stringimi la mano e poi partiamo

Zamek Anioła

W Wiecznym Mieście powoli włączają się nocne oświetlenia budynków a niebo z każdą minutą nabiera coraz ciemniejszego odcienia granatu. Najpiękniejsza pora dnia, w której głośne i jasne ulice zalewają się tajemniczą ciemnością a Rzym staje się cudownym labiryntem przepełnionym głosami głodnych mew, krzykami wściekłych gladiatorów, krokami Juliusza Cezara i szmerem dłuta młodego Michała Anioła. 
Chwyć mnie za dłoń i wyjdźmy. 


Teatro Marcello
Wolny spacer nad Tybrem, spojrzenie na Teatro Marcello ze schodów na Kapitol i rozmowy na murku nad Forum Romanum. Po zmroku Rzym cichnie, sprzedawcy wracają do domów, a po kolorowych straganach zostają jedynie skórki z bananów i podeptane paragony.

Forum Romanum
Siedzimy tak mówiąc dużo, mówiąc mało, patrząc w milczeniu przed siebie próbując wyobrazić sobie potęgę tego, co mamy przed oczami. Bezwiednie macham zwisającymi nogami, uśmiecham się pod nosem kiwając z niedowierzaniem głową.

Forum Romanum
Śmiejemy się do siebie znad kieliszków, odchylamy się do tyłu na krzesłach, prostujemy obolałe po całym dniu nogi. Przez stół patrzymy na siebie, na ludzi, na plac. Kelnerzy sąsiednich restauracji prowadzą żywą dyskusję głośne słowa przerywając gwałtownym śmiechem i realizacją zamówienia.

Campo de Fiori
Turyści zawijają się w szaliki, miejscowi schodzą się do pobliskiej knajpy po męczącym dniu. Mało kulturalnie podsłuchuję wyłapując pojedyncze słowa - wynik meczu, trudny szef, przeziębione dziecko, kłótnia z kumplem. Poklepują się po plecach i dolewają sobie wina.

Koloseum
Obchodzimy Koloseum patrząc pod nogi a nie na budynek. Ogromne kamienie rzucone gdzie popadnie tworzą typową staro-rzymską drogę. Przystajemy z boku, żeby spojrzeć nad siebie, mija nas biegacz zwinnie przeskakując z jednego kamienia na drugi. Odprowadzamy go wzrokiem, patrzymy na siebie, wzruszamy ramionami.

Łuk Konstantyna Wielkiego
Przykucam ustawiając aparat na pniaczku i robiąc typowo pocztówkowe zdjęcie. Wszyscy przyzwyczajeni do wolnego tempa zwiedzania z osobą robiącą zdjęcia przystają kawałek dalej lub obracają się po chwili szukając mnie wzrokiem. Dobiegam do nich i idziemy dalej.


Gdy niebo ciemnieje i włączają się światła uliczne Rzym cichnie a ulice nieco pustoszeją. Moja ulubiona pora powoli zmienia się w noc a piekące od chodzenia stopy domagają się leżenia. Kierujemy się w stronę łóżek jeszcze raz obracając się i rzucając okiem na pięknie oświetlone Koloseum. Już wiemy, że te kilka dni zapamiętamy na bardzo długo... :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz