piątek, 17 kwietnia 2015

Ostatnia prosta



Czas zacząć weekend, na który czekaliśmy od dawna! Dziś startuje cykl krakowskich biegów, w których będzie można spotkać całą naszą ekipę biegnącą lub zbierającą do puszek pieniądze na protezę dla Piotrka. Na stadionie Wisły przy punktach odbiorów pakietów startowych postawiliśmy wczoraj zielone stoisko 42 do szczęścia, które będzie można odwiedzać aż do sobotniego popołudnia. A tymczasem... a tymczasem dziś wieczorem odbędzie się Bieg Nocny! Dwa miesiące temu przy piwie założyliśmy się w kilka osób, że przebiegniemy razem te 10 km. Dziś o 20:30 na starcie staną między innymi mój brat, chłopak i dwie przyjaciółki. Zagryzam zęby ze złości na zapalenie ścięgien, które jeszcze przez kilka tygodni uniemożliwia mi powrót do biegania. Na biegu nocnym będę mogła pojawić się jedynie jako kibic i wolontariusz 42 do szczęścia. Z zakładu wywiążę się przy następnej możliwej okazji, nie mam innego wyjścia! :)
W sobotę impreza biegowa i biegi będą nabierać jeszcze większego rozpędu. Na biegu rodzinnym znów będzie można spotkać naszą zieloną ekipę z balonami i puszkami.
A w niedzielę....

A w niedzielę maraaaaaaaaaton!


42 km i 195 m pokona kilka tysięcy osób, które szczerze podziwiam. W okolicach Jubilatu rozłożymy punkt kibica, w którym, po raz kolejny, będzie można nawrzucać nam do puchy lub po prostu dołączyć do głośnego kibicowania wszystkim maratończykom! Wszystkich nie mających jeszcze planów na niedzielę serdecznie zapraszam w imieniu całej ekipy do pojawienia się przy trasie biegu między godziną 9 a 14/15. Atrakcji z pewnością nie zabraknie. Jeśli zobaczycie chłopaka biegnącego tyłem z lusterkami założonymi na głowę - to Kamil, który wywiązuje się z obietnicy przebiegnięcia maratonu tyłem w zamian za 700 zł Waszych wpłat  i wysłanych mu potwierdzeń przelewów w dniu jego urodzin. W tym roku maraton przebiegnie również Piotrek - chłopak dla którego zbieramy pieniądze stanie na starcie jako jeden z ponad setki osób w biało-zielonych koszulkach. 


Akcja 42 do szczęścia to nie tylko zbiórka pieniędzy na protezę przez grupę cudownych, pozytywnie zakręconych ludzi, choć jest to nasz główny i najważniejszy cel. Maratończycy biegnący w naszych koszulkach pokażą w niedzielę, że dzięki wspólnemu motywowaniu się do walki i uwierzeniu we własne siły da się zrobić i przetrwać o wiele, wiele więcej niż nam się pierwotnie wydaje. Dzięki dwu-trzy miesięcznemu robieniu zielonego zamieszania na temat akcji wiele osób wcześniej upartych, że nigdy w życiu nie będą biegać.... zaczęło biegać - na przykład ja. :) Wiele innych po raz pierwszy w życiu wystartuje w jakimkolwiek biegu, inni po raz pierwszy przebiegną maraton. Ułatwimy Piotrkowi realizację jego kulinarnych marzeń dorzucając się na protezę i pokażemy, że granice własnych możliwości ustalamy jedynie my sami.


 Dziś pokazuję zdjęcia z niedzielnej zbiórki pieniędzy na rynku, w czasie której mówiliśmy o akcji, rozdawaliśmy balony i próbowaliśmy wiązać buty i włosy oraz zapalać zapałki jedną ręką. Skończyło się kilkoma niewielkimi poparzeniami, gumką nieporadnie zsuwającą się z włosów i sześcioma wypełnionymi pieniędzmi puszkami! :) Zapraszam do dalszego przeglądania zdjęć i śledzenia nas na facebooku. Jeśli startujecie w którymś z biegów - trzymam kciuki, jeśli nie - mam nadzieję do zobaczenia gdzieś przy trasie! :)


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz