piątek, 6 lipca 2012

osservazione

Włoskie miasto, godzina popołudniowa.
Słońce odbija się od muru i uderza prosto w oczy całym swym gorącem.
Przechodnie, ulicznicy, rodzice i dzieci.
Fotografowie, kelnerzy, turyści i filozofowie.
Kolorowa masa stopniowo wylega na rozżarzone południowym słońcem ulice.
Jeżdżę rowerem i patrzę.



Rozmawiają, rozmawiają, rozmawiają.
Śmieją się, integrują, stukają kieliszkami, gestykulują w papierosowym dymie, chodzą zamyśleni.
Ktoś nie wyszedł. Kogoś boli głowa. Ktoś jest w nastroju nieintegralnym, zamyka okiennicę.


Nie szkodzi, mówią uśmiechnięci Włosi, nic nie szkodzi. Tak czy siak jest na co patrzeć. 
Wzajemna obserwacja wieczorową porą.
 Łapanie najznakomitszych kadrów wzrokiem.


W zależności od gustu, w zależności od preferencji. Ukształtowanie człowieka, lub też jego kształt. 
Czy ma inteligenty wyraz twarzy, czy inteligentnie krótką spódniczkę.
Kto co woli, kto co woli.
Śmieją się i patrzą.


Siedzą samotnie i patrzą.
 W głowie przewracają strony własnomyślnie pisanej powieści. 
Tom czwarty, wydanie pierwsze.
"Jeansowa spódnica"
pan z założonymi rękami pisze już epilog.



Gwar z każdą chwilą narasta. Dzieci przebiegają między nogami, piszcząc i nieustannie potrącając.
Chichoczą, krzyczą, uciekają goniącym ich w popłochu rodzicom. Milkną na chwilę tuż po wizycie w najbliżej lodziarni.
Starszy pan w rogu placu cicho ćmi fajkę uśmiechając się pod nosem.


Spadają z murków, potykają się, płaczą, rozbijają sobie kolana.
Tętno tłumu bije coraz wyraźniej.
Fajka powoli przygasa.


Nastolatki z lustrzankami i pozujący im ojcowie.
 Artystki i blogerki sowicie oblewające zdjęcia słowami i uważające się za kogoś.
A niech się cieszą - myślą ojcowie i pozują
Jesteśmy kimś - myślą one.



Mniejsze córki, odkrywające świat i niepewnie patrzące na kamienne lwy.


Najciekawsze rozmowy świata w cieniu kościelnych krużganków.


Przerwa w pobliskim barze.
 Zmęczony barman odchodzi nieco od miejsca pracy i staje na środku ulicy nie uśmiechając się do nikogo.
Zapala papierosa i wzrokiem bez wyrazu pożera tłum.


Przejeżdżam obok niego rowerem.
Ani drgnie.
Kamienny pięciominutowy obserwator.





***




1,3,9 - Mediolan
2,8,10,11 - Como
4,7,12 - Caorle
5,6 - Lenno


1 komentarz:

  1. Fajnie, fajnie, ale dla mnie jedynie pierwsze zdjęcie jest esencją dobrej street-photography. Po obejrzeniu tego pierwszego, reszta mogłaby nie istnieć.
    ...co oczywiście nie oznacza że jest całkiem słaba! :)

    OdpowiedzUsuń